Posted in miejsca, wycieczki on 04/11/2009 12:38 am by Paweł
Nasz powrót z Australii do Polski zawierał bardzo miły akcent w postaci 26-godzinnego postoju w Singapurze. Mogliśmy odświeżyć się i przespać po pierwszym odcinku lotu oraz trochę zwiedzić to orientalne państwo-miasto. Read the rest of this entry »
Posted in ludzie, wycieczki, wydarzenia on 04/02/2009 09:41 pm by Paweł
1 kwietnia ok. godz. 10:30 wylądowaliśmy na lotnisku Okęcie w Warszawie kończąc tym samym naszą powrotną podróż. Nie obyło się bez niespodzianek; nasz lot do Londynu był opóźniony i ledwo zdążyliśmy na lot do Warszawy, Ani bagaż nie doleciał. Przed chwilą jednak zadzwonili z lotniska, że się znalazł i go przywiozą.
Naszą krótką wycieczkę po Singapurze razem z Dorotą, Dawidem i Olkiem opiszemy innym razem. Pozdrawiamy!
Posted in Great Ocean Road/Grampiany, miejsca, zwierzęta on 03/29/2009 10:42 pm by Ania
Ostatniego dnia wykupiliśmy sobie śniadanko i po jedzonku ruszyliśmy w góry, a dokładnie najpierw w las
bo miły recepcjonista mówił, że można zobaczyć dzikie strusie… Trochę za długo się grzebaliśmy żeby je zdążyć zobaczyć, za to znów towarzyszyły nam tony kangurów, a do tego jelenie. Read the rest of this entry »
Posted in Great Ocean Road/Grampiany, miejsca, zwierzęta on 03/29/2009 10:34 pm by Ania
Wstaliśmy dość wcześnie (7. rano), na dworze było jeszcze całkiem czarno… Chcieliśmy zobaczyć Dwunastu Apostołów o wschodzie Słońca. Read the rest of this entry »
Posted in Great Ocean Road/Grampiany, miejsca, zwierzęta on 03/29/2009 10:16 pm by Ania
Mamy co prawda sporo rzeczy do zrobienia przed wyjazdem, ale postanowiliśmy wykorzystać maksymalnie ostatnie chwile tutaj, bo i tak mamy poczucie, że zbyt wielu miejsc nie odwiedziliśmy. Wybór padł na Great Ocean Road (Paweł był tam sam wcześniej, ale nasza wspólna wyprawa zakończyła się awarią auta i prawie nic nie widziałam ze słynnych wapiennych tworów) oraz Grampiany, jedne z najbardziej popularnych gór Wiktorii. Read the rest of this entry »
Posted in mieszkanie, trunki, wycieczki on 03/25/2009 10:15 am by Ania
Przed-przedostatnią
niedzielę w Australii (15 marca) postanowiliśmy wykorzystać na wypad do winnic. Nasi przyjaciele Ania i Maciej sprezentowali nam na ślub kartę Cellar Door Pass, która upoważnia do darmowych degustacji oraz darmowych win w wybranych winnicach. Read the rest of this entry »
Posted in Sydney, miejsca, zwierzęta on 03/24/2009 01:41 pm by Ania
Ostatni dzień pobytu w Nowej Południowej Walii postanowiliśmy spędzić za miastem. Nasi nowi znajomi z Sydney (w tym miejscu serdecznie pozdrawiamy Ewelinę i Michała) polecali nam Góry Błękitne. Read the rest of this entry »
Posted in miejsca, wycieczki, zwierzęta on 03/22/2009 10:06 pm by Ania
Pozdrawiamy serdecznie z naszej ostatniej wyprawy po Australii… chcieliśmy się jeszcze trochę nią nacieszyć.
Jesteśmy w Grampianach, w miejscowości Halls Gap, na spacerze główną ulicą skakały wokół nas bez skrepowania dzikie kangury i latały papugi, po drzewach zasuwały oposy, a jutro wybieramy się obejrzeć dzikie emu.
W górach mgła ale i tak przecieramy szlaki, jutro tez większa wycieczka.
Zaliczyliśmy wczoraj Great Ocean Road, tam dla odmiany koale na drzewach co kawałek, no i piękne skały nad oceanem – dziś również o wschodzie Słońca (London Bridge, Loch Ard Gorge, 12tu Apostołów i inne).
Obszerniejsza relacja ze zdjęciami (Filip, obiecujemy!
) w najbliższych dniach – wracamy jutro.
Pozdrawiamy!
Posted in Sydney, miejsca, rozrywka on 03/19/2009 10:59 pm by Paweł
Kolejny dzień rozpoczęliśmy od ostatniej atrakcji, której nie daliśmy rady zwiedzić poprzedniego dnia – muzeum morskiego. Tym razem dotarliśmy do niego również wspomnianym wcześniej Monorailem. Read the rest of this entry »
Posted in Sydney, ludzie, miejsca, rozrywka on 03/16/2009 10:08 pm by Paweł
Drugi dzień naszego pobytu w Sydney rozpoczęliśmy od pysznego śniadanka w naszym hotelu. Do wyboru mieliśmy tosty, rogaliki (nasze ulubione), do nich różne dżemy, płatki śniadaniowe, owoce. Dobre śniadanie gwarancją dobrego zwiedzania, powiedzieliśmy sobie, także najedliśmy się porządnie i wyruszyliśmy w drogę. Read the rest of this entry »