Archive for Luty, 2009

50 rocznica Sidney Myer Music Bowl

Na sobotni wieczór (21 lutego) mieliśmy zaplanowany koncert w Sidney Myer Music Bowl. Informację o tym wydarzeniu dostaliśmy od Mateusza, jemu z kolei dał znać Przemek. Read the rest of this entry »

 

Nocne Melbourne – foto meeting (2)

Mateusz zorganizował 18 lutego meeting fotograficzny. Było to już drugie spotkanie tego typu i frekwencja była znacznie wyższa w porównaniu do pierwszego. Ja uczestniczyłem po raz pierwszy. Zapraszam do obejrzenia moich fotek. Read the rest of this entry »

 

Zachmurzone Lorne, czyli drugie podejście do Great Ocean Road

W niedzielę, 1 lutego, po upalnym tygodniu w Melbourne pojechaliśmy ochłodzić się nad ocean do miejscowości Lorne. Read the rest of this entry »

 

Film nr 5 – dobry glina, zły glina

Oglądaliśmy już młodzieżowy romans z wampirami, dramat obyczajowy, drugi dramat obyczajowy i komedię. Nadszedł czas na kryminał. O twardych, nowojorskich gliniarzach z równie mocną obsadą. Read the rest of this entry »

 

Film nr 4 – komedia z przesłaniem :-)

Do pójścia na film Yes Man skłoniły nas zwiastuny obejrzane przed wcześniejszymi seansami w kinie Hoyts. Ania generalnie nie przepada za Jimem Carrey’em, ale z tego, co zobaczyliśmy, wywnioskowaliśmy, że nie będzie to tylko strojenie głupich min. Read the rest of this entry »

 

Film nr 3 – zagadka bez odpowiedzi

Wieczorem po powrocie z Wilsons Prom wybraliśmy się na “Doubt” (czy “Wątpliwość“, jak kto woli). Read the rest of this entry »

 

Z muzyką Muse w tle… film nr 2

Kolejny z filmów na który trafiliśmy, zupełnie niczego nie planując, to ostatni obraz z Willem Smithem w roli głównej, “Seven pounds“. Read the rest of this entry »

 

Z muzyką Muse w tle… czyli Film nr 1 + “przygoda” z Pizza Hut

Muse, w połączeniu z Linkin Park… Film nr 1 zupełnie nas zaskoczył (w odwrotny sposób niż “Australia”). Read the rest of this entry »

 

Ognie na Southbanku

Zamieszczamy zdjęcia ze spaceru na Southbank. Wielokrotnie już tam bywaliśmy, jednak nie zamieściliśmy jeszcze żadnej dokumentacji fotograficznej ze wspaniałych pokazów, które się tam odbywają – codziennie wieczorem o pełnych godzinach. Read the rest of this entry »

 

Wilsons Promontory, dni 2 i 3

Następny dzień zaczęliśmy od wspaniałego śniadanka na werandzie naszego domku. Read the rest of this entry »