Nasza polska Wigilia w Australii
Posted in jedzenie, wydarzenia on 12/29/2008 06:12 pm by AniaPrzygotowania do Wigilii w tym roku odbywały się “na kilka frontów”. Jest to dość logiczne, zważywszy na fakt, iż organizowało ją kilka rodzin razem. Każdy przygotował potrawy “na słono” i “na słodko”, nie zabrakło oczywiście ryb, pierogów, bigosu i barszczu.
My przygotowywaliśmy pierogi z grzybami (zgodnie z przepisem mamy Pawła), bigos, rybę po grecku i ciasto z makiem (trzy ostatnie wg zaleceń drugiej mamy). Nawiasem mówiąc, przy okazji dowiedziałam się, że to ciasto niektórzy nazywają “Żwirkiem”, bardzo sympatyczna nazwa, myślę, że przyjmie się też w naszym domu.
Dzień był upalny, więc wzięliśmy taksówkę, żeby szybko przewieźć jedzenie. Nie wiem, co się działo, ale taksówki kursowały tamtego popołudnia w ogromnej ilości, aż było żółto na drodze
Uroczysta kolacja odbywała się w mieszkaniu Ludwiki i Marcina, przybyli wszyscy z naszej polskiej grupy (poza tymi, którzy wyjechali świętować w kraju i kolegą Michałem, który wyruszył na kolejną wyprawę. Dzwoniliśmy do niego zasiadając przy stole i zaśpiewaliśmy sobie nawzajem kolędę
Byli też z nami sąsiedzi gospodarzy, bardzo sympatyczne małżeństwo Amerykanów z 4-letnią córeczką. Ciekawiły ich nasze zwyczaje, opłatek i oczywiście nietypowe dla nich potrawy, jak bigos.
Piękna choinka państwa R.
Po jedzeniu (okazało się, że starczyłoby go na 3 Wigilie…) przyszedł czas na prezenty, które dostarczył osobiście Św. Mikołaj czy Gwiazdor jak kto woli, dzieciaki były podekscytowane jego pojawieniem się nie mniej niż dorośli
Prezentów było co niemiara, głównie dla dzieci, które ledwo nadążały z otwieraniem
Na pierwszy rzut oka największą furorę zrobiła zabawkowa piła mechaniczna (walor edukacyjny nieszczególny, ale ile radości…)
Wróciliśmy do domu krótko po północy, wydawało nam się, że jesteśmy tak zmęczeni, że zaraz zaśniemy, ale jak zaczęliśmy dzwonić po rodzinie i znajomych z życzeniami, szybko zrobiła się 2 w nocy…
DZIĘKUJEMY PAŃSTWU R.!
Dzięki domowej atmosferze nie czuliśmy się samotni w te Święta daleko od domu.