RAAF Museum

30 listopada, prawie tydzień przed wycieczką do Nowej Zelandii, udało nam się zaliczyć jedną atrakcję australijską. Odwiedziliśmy mianowicie muzeum lotnictwa w Point Cook. Od dawna byliśmy umówieni na ten konkretny dzień.

Kawałek podjechaliśmy pociągiem (do stacji Aircraft) a stamtąd odebrał nas znajomy Ani z redakcji “Tygodnika Polskiego” – pan Andrzej Melnik. Większość swojego życia przepracował jako mechanik lotniczy a na emeryturze pomagał w tym właśnie muzeum – m.in. odrestaurowując silniki w muzealnych maszynach. Również słynnego Merlina z zupełnie sprawnego (tzn. latającego) Mustanga!

Pierwszym etapem wizyty był prosty pokaz lotniczy. Pilot opowiadał, jak powstaje siła nośna, jak się steruje samolotem, jak należy startować itd. Później wykonał krótki przelot samolotem treningowym. Następnie już w towarzystwie pana Andrzeja zwiedziliśmy hangary.

W pierwszym odrestaurowywano Mosquito’a. W końcu mogłem na własne oczy zobaczyć to, w co wcześniej nie mogłem uwierzyć – że ten samolot był zbudowany z drewna! W trakcie drugiej wojny światowej! Następnie przeszliśmy do wystawy przedstawiającej historię australijskich sił powietrznych. W tym momencie warto wspomnieć, że baza lotnicza w Point Cook jest najdłużej działającym (nieprzerwanie) lotniskiem na świecie. Inne były zakładane wcześniej, ale to w Point Cook lotnisko działało przez cały czas.

Zobaczyliśmy to, co tygryski lubią najbardziej – czyli wspaniałe samoloty, z bliska, pięknie odrestaurowane! Najbardziej podobał mi się wielki Phantom.

W kolejnym hangarze też były ciekawe samoloty, ale niestety, z braku miejsca, upakowane blisko siebie, także można było je oglądać tylko z platformy. Pan Andrzej powiedział, że mają jeszcze pełno eksponatów, ale nie ma komu ich przygotować ani gdzie wystawić. Smutne…

W drodze powrotnej zobaczyliśmy jeszcze budujące się osiedle domków jednorodzinnych. Stwierdziliśmy, że bardzo ładne, ale z dojazdem do centrum byłoby ciężko – do najbliższej stacji kolejowej 10 min. jazdy samochodem…

Baaardzo udana wyprawa! Szczególnie dla mnie, fana lotnictwa wojskowego, ale Ani też się podobało. Jeszcze raz dziękujemy panu Andrzejowi za oprowadzenie i ciekawe historie. Pozostałe zdjęcia jak zwykle można zobaczyć w naszej galerii.

Tags: